Kserowanie książki w wakacje

Po powrocie do Łodzi na ferie po sesji zimowej wywęszyłam okazję dobrania się do ciężko dostępnej książki, która byłaby mi przydatna w kolejnym semestrze. W jej posiadaniu była moja koleżanka z dawnego liceum, studiująca pokrewny kierunek tylko na innej uczelni.

Wakacyjna promocja w punkcie ksero

ksero druk łódźKoleżanka była na tyle życzliwa, że zgodziła się pożyczyć mi swój egzemplarz na kilka dni, żebym mogła go skserować. Poleciła mi tanie ksero druk łódź, bo o ile w swoim uczelnianym mieście miałam już rozpracowane, gdzie najbardziej opłaca się pójść, o tyle po bywaniu przez kilka ostatnich lat w rodzinnej Łodzi na najwyżej część wakacji i pojedyncze dni w trakcie roku szkolnego, dość mocno straciłam rozeznanie. Wybrałam trzy najtańsze i jednocześnie bliskie mojemu miejscu zamieszkania punkty i spodziewając się bezproblemowego załatwienia sprawy, dziarsko ruszyłam do pierwszego, najbliższego z nich. Tam czekało mnie małe rozczarowanie – przerwa wakacyjna. Niestety ktoś, kto prowadził dany punkt, zapomniał o tym poinformować na stronie internetowej. Do drugiego ksero musiałam się już dłuższy kawałek przejść, szczególnie że było w zupełnie innym kierunku niż pierwsze, a przez rozkopy i wymianę podziemnych rur, musiałam nieco nadłożyć drogi, co z ciężką książką było nieco uciążliwe. Dla odmiany trafiłam podwójnie szczęśliwie: raz, że ksero było otwarte, dwa – trafiłam na letnią promocję, mającą na celu zwiększenie obrotów w czasie wakacji, ze względu na brak studentów, którzy są normalnie głównym źródłem dochodów.

Pierwszy raz się spotkałam z takim pomysłem, nie mniej – zyskali na tym podwójnie, zaskarbiając sobie nie tylko moją sympatię ze względu na miłą obsługę, ale też zapłaciłam prawie 10zł mniej za usługę i postanowiłam wykorzystać okazję i skopiować kilka innych pozycji, z którymi nie było mi już tak śpieszno i miałam zamiar się nimi zająć dopiero w październiku.