Dzięki bobike’owym fotelikom robię, co kocham

Jazda na rowerze to moja pasja. Jeżdżę od trzeciego roku życia i tak zostało mi do dziś. Na mój rower musiałam wziąć małą pożyczkę, a sam sprzęt mam ubezpieczony na nie małą kwotę. Gdy poznałam się z mężem on też jeździł na rowerze. Trochę nawet nas to połączyło. Naszą przyszłość widzieliśmy na rowerze.

Z fotelikami rowerowymi nie kończy się jazda!

foteliki rowerowe firmy bobikePotem był ślub. Byliśmy bardzo szczęśliwi razem. I wtedy mąż zaczął coś mówić o dziecku. Byłam trochę przestraszona na myśl o ciąży, wychowaniu, wielkim brzuchu i braku ruchu oczywiście. Jestem typem sportsmenki. Mąż widział, że nie jestem zadowolona z pomysłu. Nie naciskał, poczekał. Zaszłam w ciążę rok później, gdy byłam już na to gotowa. Przez rok przyzwyczaiłam się do myśli, że kolarstwo wysokogórskie już nie dla mnie, że jak urodzi się dziecko to są foteliki rowerowe, że jest to mój cel w życiu i marzenie. Moja niunia urodziła się w lutym. Zapomniałam o całym bożym świecie w tym czasie. Byłam zafascynowana moim skarbem i dopiero dwa lata później powróciłam do tematu roweru i fotelika. W Internecie znalazłam foteliki rowerowe firmy bobike i nie zastanawiając się długo postanowiliśmy z mężem sprawdzić co jeszcze pamiętamy z jazdy. Mój mąż solidarnie, przez cały czas ciąży i wczesnego wychowawstwa nie jeździł na rowerze. Znalazł sobie inny sport by nie było mi przykro. Jednak mnie już wtedy by nie było przykro. Dziecko było ważniejsze. Stało się priorytetem w moim życiu, ale musiałam do tego dorosnąć. Wyciągnęliśmy rowery, zapięliśmy fotelik i pojechaliśmy.

Muszę przyznać, że pierwszy raz był ciężki. Byłam zestresowana, a na drugi dzień miałam zakwasy. Jednak za drugim razem mąż przejął pałeczkę, a ja byłam zafascynowana i oglądałam w ciszy ten obrazek. Mogłabym tak jeździć tygodniami i nie wracać do pracy. Jednak obowiązki wzywały, miasto wzywało, a my odliczaliśmy czas do kolejnego wypadu.